Spomiędzy trzech dróg
Skanowanie |materac do spania |hmb
„Spomiędzy trzech dróg, prowadzących z Dublan do Żydatycz, wskazano nam trakt środkowy. I znów poranek był jasny i promienny, pełen niewysłowionego czaru polskiego babiego lata. Lekkie, świetliste mgły opalizowały na horyzoncie. Okoliczne, z lekka pofalowane pola mieniły się w ciepłych blaskach słońca, świeżą zielenią ozimin, płowością ściernisk, czarnobrunatnymi smugami zaoranych pól i rdzą ugorów — niczym olbrzymi pasiak łowicki, rozpostarty od horyzontu do horyzontu. Pojedyncze stare drzewa przydrożne rzucały przed siebie głębokie cienie. Spokój i słodycz miłego sercu krajobrazu stanowiły dziwne i kontrastowe tło dla rozgrywającej się naokół tragedii.
Byliśmy w przebraniu cywilnym, dźwigając na plecach worki turystyczne, wypełnione przez dobrą panią S. Wystawiono nam w Dublanach coś w rodzaju poświadczeń osobistych, wedle dat zaczerpniętych z cudzych paszportów. Ja przedzierzgnąłem się w Wacława Stelmaszczuka, małego urzędnika jednego z sądów grodzkich w Warszawie, podpułkownik Demel wcielił się w Mieczysława Smolenia, pomocnika handlowego, również z Warszawy. Ustaliliśmy między sobą zawczasu, że w wypadku rewizji i śledztwa będziemy udawać stroskanych ojców rodzin, którzy w toku przymusowej ewakuacji pogubili swych najbliższych i obecnie poszukują ich na terenie Małopolski.“(1)
pozycjonowanie |Zwierzęta zdjęcia fotki |kominy
„Spomiędzy trzech dróg, prowadzących z Dublan do Żydatycz, wskazano nam trakt środkowy. I znów poranek był jasny i promienny, pełen niewysłowionego czaru polskiego babiego lata. Lekkie, świetliste mgły opalizowały na horyzoncie. Okoliczne, z lekka pofalowane pola mieniły się w ciepłych blaskach słońca, świeżą zielenią ozimin, płowością ściernisk, czarnobrunatnymi smugami zaoranych pól i rdzą ugorów — niczym olbrzymi pasiak łowicki, rozpostarty od horyzontu do horyzontu. Pojedyncze stare drzewa przydrożne rzucały przed siebie głębokie cienie. Spokój i słodycz miłego sercu krajobrazu stanowiły dziwne i kontrastowe tło dla rozgrywającej się naokół tragedii.
Byliśmy w przebraniu cywilnym, dźwigając na plecach worki turystyczne, wypełnione przez dobrą panią S. Wystawiono nam w Dublanach coś w rodzaju poświadczeń osobistych, wedle dat zaczerpniętych z cudzych paszportów. Ja przedzierzgnąłem się w Wacława Stelmaszczuka, małego urzędnika jednego z sądów grodzkich w Warszawie, podpułkownik Demel wcielił się w Mieczysława Smolenia, pomocnika handlowego, również z Warszawy. Ustaliliśmy między sobą zawczasu, że w wypadku rewizji i śledztwa będziemy udawać stroskanych ojców rodzin, którzy w toku przymusowej ewakuacji pogubili swych najbliższych i obecnie poszukują ich na terenie Małopolski.“(1)
| Porażenie ludzi może >>>>
pozycjonowanie |Zwierzęta zdjęcia fotki |kominy