- Cassie - odezwał się
Reklama |pozycjonowanie |Sok Noni
„— Cassie! — odezwał się znowu Loch.
— Co jest
3 — Jezioro Księżycowe
— Chodź tu!
— Nie mogę!
— Chcę ci coś pokazać!
— Nie mam czasu!
Drzwi od pokoju Cassie pozostały zamknięte przez całe popołudnie. Raz tylko otworzyła je matka, która weszła, z miejsca wydała okrzyk grozy, nie pozwoliła się Cassie dotknąć i natychmiast wyszła, cała w zapachu olejku różanego, który przygarniała z powrotem do siebie szybkimi ruchami wachlarza. Następnie wtargnęła, bez pukania oczywiście, Luella i stała przez całe wieki, nawijając włosy Cassie na papiloty z gazety. Cassie wybierała się potem na wieczorną wyprawę wozami od sianokosów i Luella uważała oczywiście, że bez puszystych loków nie może się obejść.
—Może tobie na tym nie zależy, ale mnie bardzo.
Cassie wbiła wzrok w swoje kolorowe miseczki i pobiegła myślami daleko w przyszłość, aż ku wrześniowi. I znalazła się w collegeu, gdzie kolorowe apaszki będzie można tylko z dumą rozkładać i pokazywać nowym koleżankom. Wiedziała, że istniał tam zakaz ozdabiania mundurków.
Lecz gdy Fur Elise zabrzmiało po iaz trzeci, powróciła jej świadomość obecnej chwili i środowe popołudnie stanęło przed nią jakby wywołane na kliszy. Cassie widziała siebie samą doskonale, mimo że nie patrzała przecież w lustro. Na ekranie jej świadomości rysowała się, jasno i wyraźnie, jej własna, drobna, bezbronna, jak gdyby opromieniona wielką powagą postać. Stała nieco przerażona przed oknem, odziana tylko w haleczkę, i mimo że była bardzo ostrożna, kilka tęczowokolorowych plamek upstrzyło staniczek i falbankę haleczki. Jej jasne, wyblakłe włosy obarczone były i zakryte oaskami skręconego papieru gazetowego. Wyglądało to, jakby miała na sobie zbyt wielki kapelusz. Główka jej chwiała się na smukłej szyi. W prawej dłoni trzymała drewnianą łyżkę, niby szpicrutę, a stopy miała bose. Przed chwilą jeszcze robiła wrażenie uprzywilejowanej, szczęśliwej dziewczyny, a teraz stała nagle nieszczęsna, bezdomna, przerażona. Przeszłość wzbierała w niej jak fala i groziła zatopieniem — następna niechybnie ją zaleje. Zewsząd napierały na nią strofy poezji, jasne przezroczyste, chwiejące się na wszystkie strony.“(7)
kominy |Wyszukiwarka mp3 |żarówki samochodowe
„— Cassie! — odezwał się znowu Loch.
— Co jest
3 — Jezioro Księżycowe
— Chodź tu!
— Nie mogę!
— Chcę ci coś pokazać!
— Nie mam czasu!
Drzwi od pokoju Cassie pozostały zamknięte przez całe popołudnie. Raz tylko otworzyła je matka, która weszła, z miejsca wydała okrzyk grozy, nie pozwoliła się Cassie dotknąć i natychmiast wyszła, cała w zapachu olejku różanego, który przygarniała z powrotem do siebie szybkimi ruchami wachlarza. Następnie wtargnęła, bez pukania oczywiście, Luella i stała przez całe wieki, nawijając włosy Cassie na papiloty z gazety. Cassie wybierała się potem na wieczorną wyprawę wozami od sianokosów i Luella uważała oczywiście, że bez puszystych loków nie może się obejść.
—Może tobie na tym nie zależy, ale mnie bardzo.
Cassie wbiła wzrok w swoje kolorowe miseczki i pobiegła myślami daleko w przyszłość, aż ku wrześniowi. I znalazła się w collegeu, gdzie kolorowe apaszki będzie można tylko z dumą rozkładać i pokazywać nowym koleżankom. Wiedziała, że istniał tam zakaz ozdabiania mundurków.
Lecz gdy Fur Elise zabrzmiało po iaz trzeci, powróciła jej świadomość obecnej chwili i środowe popołudnie stanęło przed nią jakby wywołane na kliszy. Cassie widziała siebie samą doskonale, mimo że nie patrzała przecież w lustro. Na ekranie jej świadomości rysowała się, jasno i wyraźnie, jej własna, drobna, bezbronna, jak gdyby opromieniona wielką powagą postać. Stała nieco przerażona przed oknem, odziana tylko w haleczkę, i mimo że była bardzo ostrożna, kilka tęczowokolorowych plamek upstrzyło staniczek i falbankę haleczki. Jej jasne, wyblakłe włosy obarczone były i zakryte oaskami skręconego papieru gazetowego. Wyglądało to, jakby miała na sobie zbyt wielki kapelusz. Główka jej chwiała się na smukłej szyi. W prawej dłoni trzymała drewnianą łyżkę, niby szpicrutę, a stopy miała bose. Przed chwilą jeszcze robiła wrażenie uprzywilejowanej, szczęśliwej dziewczyny, a teraz stała nagle nieszczęsna, bezdomna, przerażona. Przeszłość wzbierała w niej jak fala i groziła zatopieniem — następna niechybnie ją zaleje. Zewsząd napierały na nią strofy poezji, jasne przezroczyste, chwiejące się na wszystkie strony.“(7)
<<<< Właśnie stan daleki
| - Rozkoszna jesteś i słodka >>>>
kominy |Wyszukiwarka mp3 |żarówki samochodowe